Bursztyn z gołębiem
Bursztyn z gołębiem niestety nie zachował się. A czy mogło się zda-
rzyć, że „bursztynowa śmierć" spotkała leśnego ssaka? Jak wielka
musiałaby być kropla żywicy, aby złapać najmniejszą nawet łasicę?
Oczywiście, że nie mogło się zdarzyć, a przynajmniej dotychczas
nie mamy na to dowodów. Mimo tego „bursztynowa kronika" opowia-
da również o żyjących w tamtych czasach zwierzętach. Wiele zwie-
rząt pozostawiło w bursztynie swoje „wizytówki", a nawet, jakby po-
wiedział kryminolog — linie papilarne i inne dowody swojej tożsa-
mości. Bo jak inaczej określić wyraźny odcisk zwierzęcej, czteropal-
czastej stopy o palcach zakończonych pazurkami? Współcześnie
na podstawie takich i podobnych odcisków potrafimy odtworzyć
domniemany portret zwierzęcia nawet wówczas, gdy już dany gatunek
wyginął. Znalezione w bursztynach kłaczki sierści pomogły w uzupeł-
nieniu takich portretów. Wiemy też, że ówczesnym zwierzętom do-
kuczały pchły i kleszcze. Dzięki pchłom znalezionym w bursztynie
wiemy nawet, jakie zwierzęta żyły w bursztynowym lesie, bo określony
gatunek pchły związany jest ściśle z gatunkiem żywiciela. Na tej
właśnie podstawie wyciągnięto wniosek, że na terenach dzisiejszej
Polski i Bałtyku przed 40 milionami lat żył wiewiórecznik — odmiana
tupai żyjącego również obecnie, ale w południowej Azji. Pchła paso-
żytująca na tym azjatyckim zwierzęciu jest identyczna ze znalezioną
w bursztynie.