Polecamy najlepszy
kurs html.


Polecane strony:
- transport zwłok
- laptopy
- mieszalnia tynków
- reklama w Internecie
- Oświetlenie
A A A

Kokowin

Nie  wszyscy jednak  uwierzyli  w winę Kokowina. Zastępca  mi-
nistra  Pierowski, znawca i kolekcjoner drogocennych kamieni, był
z polecenia cara tym,  który przyjmował w  depozyt skrzynie z  cen-

nym ładunkiem. Miał nieograniczony dostęp do kamieni, a umieszczo-
ne na skrzyniach osobiste pieczęcie Jaroszewickiego były nienaru-
szone.  W  czasie trzytygodniowej podróży z Uralu do Petersburga
skrzynie nie były otwierane. Tak więc Pierowski, głównie z powodu
swoich zainteresowań kamieniami i pełnionej w ministerstwie funkcji,
stał się jednym z podejrzanych, chociaż nigdy nie udowodniono mu
winy. Czy jednak  przywłaszczył sobie kamień?  W jego prywatnych
zbiorach kamienia nie znaleziono.
Znaleźli się i  tacy, którzy  twierdzili, że poszukiwany  szmaragd
podzielony został na kilka części, a każda z nich oszlifowana i sprze-
dana. Wersja ta jest jednak mało prawdopodobna. Wszyscy zamie-
szani w historię  tego  szmaragdu byli znawcami  kamieni szlachet-
nych, wszyscy wiedzieli,  że duże szmaragdy należą do bardzo rzad-
kich, a ważące ponad  5  karatów cenione są wyżej niż diamenty tej
samej wielkości. Jeżeli  przeliczymy na  karaty ciężar „szmaragdu
Kokowina", to okaże się, że był on prawdziwym skarbem  — ważył
ponad 2000 karatów. Jego wartość wielokrotnie przewyższała wartość
najdroższych małych szmaragdów nawet wówczas, gdyby ich łączna
masa wynosiła 2000 karatów.