Kolejne legendy diamentowe
Te nowe legendy miały chronić najcenniejsze wśród kamieni szla-
chetnych przed kradzieżą. Nie odstraszało to rabusiów i awanturni-
ków. Przecież na ogół ukradzione kamienie sprzedawali, a więc wzbu-
dzone złe moce oddziaływały na kogo innego. Narodziły się więc
nowe legendy o „przeklętych diamentach" sprowadzających nie-
szczęścia na wszystkich, przypadkowych nawet posiadaczy kradzio-
nych klejnotów. Wśród tych o złej opinii wszelkie rekordy pobił najpięk-
niejszy z barwnych diamentów, szafirowoniebieski Hope, który spro-
wadził nieszczęścia, a nawet i gwałtowną śmierć na kolejnych 126
jego posiadaczy. Diament Hope został wykradziony z hinduskiej świą-
tyni, był „trzecim okiem" w posągu Buddy. Jak głosiła legenda,
przyczyną nieszczęść sprowadzanych na ludzi stykających się z tym
diamentem była zemsta hinduskiego boga za kradzież. Kres nieszczę-
ściom sprowadzanym przez ten kamień położył Harry Winston, właści-
ciel słynnej amerykańskiej firmy jubilerskiej „Tyffani", który kupił
diament i w 1958 roku podarował go „Smithsonian Institution" do
największej na świecie kolekcji diamentów i innych kamieni szlachet-
nych. Od chwili przekazania minęło już ponad ćwierć wieku, a „złe
moce" kamienia zamknięte wraz z nim w muzealnej gablocie przesta-
ły oddziaływać na ludzi.