Polecamy najlepszy
kurs html.


Polecane strony:
- transport zwłok
- laptopy
- mieszalnia tynków
- reklama w Internecie
- Oświetlenie
- Sklepy Kosmetyczne
- koszule i bluzki damskie powinny byæ zgodne z anjnowsz± mod±
- ares
- makija¿
- Czó³enka sklep
A A A

Leczenie bursztynem

Już samo takie przypuszczenie wydaje się absurdalne. Mamy prze-
cież tak  doskonale rozwiniętą  chemię produkującą skuteczne  leki
na wszystkie  prawie choroby, że nie musimy  uciekać się do prymi-
tywnych  sposobów leczenia stosowanych  z konieczności przez
naszych przodków. Oni nie mieli wyboru, ale my? A może jednak?
Badając bursztyn  uczeni  stwierdzili, że bez odrobiny przesady
można go nazwać  kroniką dziejów roślin i zwierząt  żyjących przed
około 40 milionami lat. Bo czegóż to w bursztynie  nie znaleziono.
Liście i kawałki łodyg,  korę drzew i część kwiatów, pyłki i zarodniki,
a nawet nasiona i owoce. Uwięzione w żywicy komary, mrówki, muchy,
chrząszcze i motyle dostarczyły badaczom informacji o faunietamtego
okresu. Z bursztynowych kamyków dowiadujemy się o  życiu ówcze-
snej mrówki. Właśnie dźwigała przed sobą larwę, gdy spływająca żywi-
ca zagrodziła jej drogę. Nie.zdążyła  się nawet ruszyć, uciekać, jak
próbował to zrobić pająk zamknięty w innym kawałku  bursztynu.
Chcąc uwolnić się z  lepkiej,  złotej cieczy urwał sobie w szamota-
ninie jedną z  wielu nóg, a mimo to nie udało mu się uciec. Częściej
zdarzało  się, że szybko latające owady,  kosztem urwanego skrzydeł-
ka,  uchodziły z życiem. Dlatego pewnie łatwiej znaleźć uwięzioną
w bursztynie mrówkę lub pająka niż komara.
Z bursztynowych odłamków dowiadujemy się także wiele o żyją-
cych w dawnych czasach ptakach, a nawet drobnych  ssakach.  Nie
jest łatwo wyobrazić sobie najmniejszego nawet ptaka uwięzionego
w jantarowym kamieniu. A może tylko pojedyncze pióra? Tymczasem
bursztynowa  kronika  przechowała do naszych czasów...  gołębia.
Podczas  budowy portu w Gdyni na łyżce koparki pogłębiającej dno
morskie znalazła się  bryła jantaru  ważąca kilka  kilogramów.  Już
sama wielkość tej  bryły byłaby sensacją w wielu muzeach. Nieste-
ty — podczas nieostrożnego manipulowania  łyżką bryła popękała.
Jeszcze  większą  sensacją była zawartość tej bryły. Trudno nawet




opisać zdziwienie pracowników budujących port i zebranych gapiów,
gdy  podczas przenoszenia popękana  bryła rozpadła się  ukazując
wewnątrz martwego, zmumifikowanego gołębia.